◄ Powrót do Bloga

Giełdy komputerowe i dmuchanie w kartridże – jak grało się w latach 90.

Giełdy komputerowe i dmuchanie w kartridże – jak grało się w latach 90.

Dzisiaj kupienie gry to kwestia dwóch kliknięć na Steamie czy w sklepie konsolowym. Trzydzieści lat temu zdobycie nowego tytułu było całą wyprawą, pełną emocji, ryzyka i... osiedlowej magii.

KULTOWE GIEŁDY I BAZARKI

Każda niedziela wyglądała tak samo. Pobudka z samego rana i podróż na lokalną giełdę komputerową lub targowisko. Wśród łóżek polowych rozłożonych w pył i kurz leżały setki żółtych kartridży w plastikowych pudełkach.

To tam dokonywało się słynnej "wymiany" – oddawałeś dwie swoje stare dyskietki i dopłacałeś parę złotych, żeby dostać nowy hit. Często kupowało się "kota w worku", bo etykieta na kartridżu z Batmanem wcale nie oznaczała, że po włożeniu do konsoli odpali się Batman!

DMUCHANIE W KARTRIADŻ – DIAGNOSTYKA LAT 90.

Gdy gra nie chciała zaskoczyć i na ekranie pojawiały się kolorowe paski albo czarny ekran, nikt nie czytał instrukcji. Istniał tylko jeden, uniwersalny protokół naprawczy:

  1. Wyciągnąć kartridż z konsoli.
  2. Wziąć głęboki oddech.
  3. Dmuchnąć z całej siły w miedziane styki na dole dyskietki.
  4. Wsunąć z powrotem, docisnąć i modlić się o pojawienie się napisów startowych.

Co ciekawe, wilgoć z naszego oddechu wcale nie pomagała elektronice, ale... w 90% przypadków to działało!

POWRÓT DO TAMTYCH CHWIL

Dziś nie musisz szukać giełdy ani martwić się zakurzoną dyskietką. Na GameNES.pl zebraliśmy te wszystkie klasyki w jednym miejscu – odpalisz je w parę sekund bezpośrednio w swojej przeglądarce, dokładnie tak, jak za starych, dobrych lat.

Masz ochotę na nostalgiczną rundkę?

GRAJ W CONTRĘ I MARIO ONLINE ►